Do serca Warmii na rowerze
Trasa 45 kilometrów: Olsztyn-Łupstych-Giedajty-Rentyny-Gietrzwałd-Sząbruk-Olsztyn
Wybudowana z unijne pieniądze nowa ulica Sielska w Olsztynie zaopatrzona została w ścieżkę rowerową. Wyjazd ze miasta w kierunku Gietrzwałdu i Ostródy jest dziś rzeczywiście bardzo wygodny, lecz dla cyklistów kończy się już na wysokości lotniska. Tu ścieżka się urywa, pedałowania po pełnej TIR-ów „szesnastce” nikomu nie polecamy.
Trzymamy się więc brzegu Jeziora Krzywego i leśnej ścieżki, która doprowadzi nas do wsi Łupstych. Przejeżdża się obok domu Karola Jabłońskiego, jeśli nasz najlepszy sternik jachtowy akurat jest w domu możemy się z nim spotkać, bo też lubi jeździć na rowerze. Po dotarciu do centrum (przystanek MPK) wioski skręcamy w lewo kierując się lekko pod górkę do nowego osiedla. Tam już wjeżdżamy w las, z którego — zależnie od tego na jaką dróżkę się zdecydujemy — dojedziemy po 5-6 kilometrach albo do Warkał, albo do Giedajt. Potem konieczny odcinek asfaltu dopóki, za wsią Wrzesina, nie zobaczymy drogowskazu na Rentyny. Droga do popularnego letniska jest szeroka, lecz bardzo piaszczysta, jedzie się więc niewygodnie. Spotka nas jednak nagroda, czyste, chociaż może za bardzo oblepione daczami jezioro.
Dalej, z Rentyn do Gietrzwałdu, można jechać na dwa sposoby; albo bitą drogą przez Woryty, albo bliżej jeziora ryzykując, że przyjdzie nam mielić piasek. Meta zawsze jednak wygląda tak samo, spośród pagórków nagle wyłania się iglica kościoła w Gietrzwałdzie, znak że zbliżamy się do serca Warmii. Obowiązkowym punktem programu jest tu zaczerpnięcie wody z cudownego źródełka i zapalenie (specjalny automat wrzutowy) lampki z intencją do Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej. To jedyne w Polsce uznane przez Kościół miejsce objawień maryjnych. Jedna z dziewczynek, którym ukazała się Maryja, Barbara Samulowska, ma być wkrótce ogłoszona błogosławioną.
Z Gietrzwałdu do granic Olsztyna szosą jest tylko 12 kilometrów, ale radzimy nadrobić kilka, bo bezpieczniej wrócić do miasta drogą przez Łajs, Unieszewo i Sząbruk. Żeby nie zmieniać nastroju, pod drodze zwracamy uwagę przede wszystkim na zabytki religijne. W Unieszewie zatrzymujemy się więc przed wyjątkową, trzyołtarzową kapliczką przydrożną zaś w Sząbruku koniecznie zwiedzamy kościół słynny z odkrytych przed dwudziestu laty fresków.
Do Olsztyna wracamy lasem lądując albo na Dajtkach, albo w Kortowie.
Stanisław Brzozowski
Trzymamy się więc brzegu Jeziora Krzywego i leśnej ścieżki, która doprowadzi nas do wsi Łupstych. Przejeżdża się obok domu Karola Jabłońskiego, jeśli nasz najlepszy sternik jachtowy akurat jest w domu możemy się z nim spotkać, bo też lubi jeździć na rowerze. Po dotarciu do centrum (przystanek MPK) wioski skręcamy w lewo kierując się lekko pod górkę do nowego osiedla. Tam już wjeżdżamy w las, z którego — zależnie od tego na jaką dróżkę się zdecydujemy — dojedziemy po 5-6 kilometrach albo do Warkał, albo do Giedajt. Potem konieczny odcinek asfaltu dopóki, za wsią Wrzesina, nie zobaczymy drogowskazu na Rentyny. Droga do popularnego letniska jest szeroka, lecz bardzo piaszczysta, jedzie się więc niewygodnie. Spotka nas jednak nagroda, czyste, chociaż może za bardzo oblepione daczami jezioro.
Dalej, z Rentyn do Gietrzwałdu, można jechać na dwa sposoby; albo bitą drogą przez Woryty, albo bliżej jeziora ryzykując, że przyjdzie nam mielić piasek. Meta zawsze jednak wygląda tak samo, spośród pagórków nagle wyłania się iglica kościoła w Gietrzwałdzie, znak że zbliżamy się do serca Warmii. Obowiązkowym punktem programu jest tu zaczerpnięcie wody z cudownego źródełka i zapalenie (specjalny automat wrzutowy) lampki z intencją do Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej. To jedyne w Polsce uznane przez Kościół miejsce objawień maryjnych. Jedna z dziewczynek, którym ukazała się Maryja, Barbara Samulowska, ma być wkrótce ogłoszona błogosławioną.
Z Gietrzwałdu do granic Olsztyna szosą jest tylko 12 kilometrów, ale radzimy nadrobić kilka, bo bezpieczniej wrócić do miasta drogą przez Łajs, Unieszewo i Sząbruk. Żeby nie zmieniać nastroju, pod drodze zwracamy uwagę przede wszystkim na zabytki religijne. W Unieszewie zatrzymujemy się więc przed wyjątkową, trzyołtarzową kapliczką przydrożną zaś w Sząbruku koniecznie zwiedzamy kościół słynny z odkrytych przed dwudziestu laty fresków.
Do Olsztyna wracamy lasem lądując albo na Dajtkach, albo w Kortowie.
Stanisław Brzozowski

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Zaloguj się lub wejdź przez
rowerowy.olsztyn.pl #49768 | 88.156.*.* 7 wrz 2010 14:12
Błąd w opisie (poprawka DUŻYMI literami): "Z Gietrzwałdu do granic Olsztyna szosą jest tylko 12 kilometrów, ale radzimy nadrobić kilka, bo bezpieczniej wrócić do miasta drogą przez Łajs (ŁAJSY!!!), Unieszewo i Sząbruk."
odpowiedz na ten komentarz