Zanim nastąpił pamiętny wrzesień
2025-08-27 14:52:54(ost. akt: 2025-08-31 12:49:02)
Dni poprzedzające wybuch drugiej wojny światowej dla polskich Warmiaków i Mazurów były coraz cięższe. Niemcy ograniczali ich działalność. Byli coraz mocniej szykanowani.
W Olsztynie, na murach Domu Polskiego i siedziby Rolniczo-Handlowej Spółdzielni „Rolnik” pojawiły się antypolskie napisy, upowszechniano też ulotki wrogie wobec Polaków, a kiedy Związek Polaków skierował 2 czerwca 1939 roku do prezydenta rejencji skargi w tej sprawie, to ten w odpowiedzi wspomniał o „prowokacyjnych zachowaniach pewnych kół w Polsce przeciwko Niemcom”.
Tymczasem represje wobec Polaków przybierały coraz to groźniejsze formy. Już nie tylko umieszczano napisy obrażające Polaków na budynkach, w których mieściły się polskie instytucje. Coraz częściej dochodziło też do fizycznej agresji. Miały miejsce wypadki pobicia polskich Warmiaków, groźby zabójstw za to, że ktoś w spisie ludności, w rubryce „Narodowość” napisał „polska”. Taki los spotkał na przykład powracającą ze szkoły córkę Polaka Sławińskiego.
Tymczasem represje wobec Polaków przybierały coraz to groźniejsze formy. Już nie tylko umieszczano napisy obrażające Polaków na budynkach, w których mieściły się polskie instytucje. Coraz częściej dochodziło też do fizycznej agresji. Miały miejsce wypadki pobicia polskich Warmiaków, groźby zabójstw za to, że ktoś w spisie ludności, w rubryce „Narodowość” napisał „polska”. Taki los spotkał na przykład powracającą ze szkoły córkę Polaka Sławińskiego.
Mnożyły się próby niszczenia pomieszczeń zajmowanych przez polskie szkoły w Jarotach i Worytach, a 9 maja 1939 roku o godzinie 21.30 nieznani sprawcy wybili szyby w drukarni „Gazety Olsztyńskiej”. Do wnętrza wrzucono kilkanaście kamieni. Na szczęście obyło się bez ofiar. W czerwcu 1939 roku grupa zorganizowanych wyrostków chciała zdemolować Polsko-Katolicką Szkołę Prywatną w podolsztyńskich Skajbotach. Dzięki energicznej postawie miejscowych Warmiaków zdołano uratować przed zniszczeniem tę polska redutę.
Zbliżał się wrzesień i sytuacja Polaków na Warmii, Mazurach i Powiślu stawała się coraz gorsza. Dochodziło do napadów na polskie gimnazjum w Kwidzynie. Zaczęto także wydalać Polaków z Prus Wschodnich. Taki los spotkał na przykład ks. Bronisława Sochaczewskiego, Kazimierza Donimirskiego z Małych Ramz na Powiślu czy Augusta Bikowskiego z Biskupca Reszelskiego, gdzie ten prowadził sklep z artykułami spożywczymi.
Zbliżał się wrzesień i sytuacja Polaków na Warmii, Mazurach i Powiślu stawała się coraz gorsza. Dochodziło do napadów na polskie gimnazjum w Kwidzynie. Zaczęto także wydalać Polaków z Prus Wschodnich. Taki los spotkał na przykład ks. Bronisława Sochaczewskiego, Kazimierza Donimirskiego z Małych Ramz na Powiślu czy Augusta Bikowskiego z Biskupca Reszelskiego, gdzie ten prowadził sklep z artykułami spożywczymi.
Jak napisano w „Gazecie Olsztyńskiej” (nr 133 z 14 czerwca 1939 roku) Niemcy wciąż naruszali spokój uczniów polskiego gimnazjum w Kwidzynie: w budynku rozbito 27 szyb w oknach i wrzucono dwie petardy do środka, pobito dwóch uczniów. Wreszcie 25 sierpnia 1939 roku uczniów i nauczycieli deportowano w północne rejony Prus Wschodnich. Pierwszym etapem tej deportacji było Tapiau (teraz Gwardiejsk w obwodzie królewieckim), gdzie poprzednio znajdował się zlikwidowany zakład psychiatryczny, a następnie Gruenhof i Strohbienen. Po jakimś czasie młodzież szkolna została zwolniona do domów, a nauczycieli umieszczono w hitlerowskich obozach koncentracyjnych.
W „Gazecie Olsztyńskiej” podawano także informacje o zarekwirowaniu między innymi Domu Polskiego „Strzecha” w Opolu, który przekazano w użytkowanie hitlerowskiej młodzieży. W numerze z 13 czerwca 1939 roku podano też wiadomość o nowym herbie Olsztyna, który na wniosek zarządu miasta Olsztyna zmienił nadprezydent Prus Wschodnich. Jak napisano, „dotychczasowy herb nosił postać św. Jakuba. Nowy herb miasta przedstawia po lewej stronie srebrnej, przez środek przedzielonej tarczy czarny krzyż zakonu krzyżackiego, po prawej stronie czerwoną wieżę z trzema czubkami i bramę”. Żywot tego herbu był stosunkowo krótki, tak zresztą jak hitlerowskiej władzy.
Znaczne trudności wydawnictwu Pieniężnych sprawiła również wprowadzona przez gestapo ustawa, tzw. prewencyjna, która wprowadzała możliwość wstrzymania rozprowadzenia „Gazety Olsztyńskiej” po wydrukowaniu numeru pisma. W przypadku „Gazety” w ciągu 10 tygodni (od 23 czerwca do 24 sierpnia 1939 roku) zdarzyło się to aż 11 razy. Do tego wydawcy nigdy nie wskazano tekstu, który był powodem konfiskaty gazety.
Ale to najgorsze miało jeszcze nastąpić. Już 25 sierpnia 1939 roku aresztowano Polaków z Prus Wschodnich, m.in. Otylię i Józefa Grotów z Nowej Kaletki. Większość trafiła do hitlerowskich więzień i obozów 1 września 1939 roku. W przypadku Polaków z Prus Wschodnich był to obóz Hohenbruch (teraz Gromowo).
Jan Chłosta
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez