Walentynkowa wyspa na Niegocinie
2026-02-09 13:22:37(ost. akt: 2026-02-09 13:23:33)
Najbardziej znana na Niegocinie wyspa to Grajewska Kępa. Tak brzmi jej urzędnicza nazwa, ale ludzie nazywają ją Wyspą Miłości lub rzadziej Wyspą Francuską. Legenda dopisana do wyspy opowiada rzecz jasna o nieszczęśliwej miłości.
Oto mieszkający na wyspie rybak miał córek 13, najmłodsza była najurodziwsza z nich i miała na imię Galinda. To ją upatrzył sobie na następczynię ojciec, ale Galindia pokochała młodzieńca z lądu. Ojciec po po ratunek udał się do wiedźmy. Ta zamieniła młodziana w żabę a Galinda z rozpaczy skamieniała trzymając ukochanego w postaci płaza w dłoniach.
Zaświadcza o tym stojąca w centrum Giżycka (Plac Grunwaldzki) rzeźba Galindii z żabą. Jej autorem jest giżycki malarz i rzeźbiarz Andrzeja Morawski(+2022), który tworząc tę fontannę inspirował się ta legendą. Rzeźba bardziej jest jednak znana pod nazwą "Panna z żabką" lub "Rusałka". Tak czy inaczej to jedno z kultowych fotograficznych miejsc w Giżycku.
Stojące obok ławeczki są ulubionym miejscem towarzyskiego wypoczynku starszego pokolenia giżycczan, chętnie rozgrywających tutaj partie szachów lub brydża.
Z miłością ma też związek druga legenda. Wedle niej pod odwrocie spod Moskwy dotarli nad Niegocin dwaj napoleońscy żołnierze i schronili się na wyspie. – Tak ich znalazła Anorta, piękna dziewczyna z pobliskiej wsi, która wybrała się właśnie na lód po trzcinę. Czułego było dziewczę serca, więc rozpaliła ogień, ogrzała przemarzniętych, dała łyknąć gorzałki ze swego podręcznego bukłaczka i obiecała, że wróci – pisze Wojciech Marek Darski w publikacji "GIŻYCKO. Spacer po mieście".
Kiedy żołnierze wydobrzeli ruszyli na zachód zapewne nawet nie domyślając się, że ich wybawczyni jest w ciąży. – Tajemnica nigdy się nie wydała, choć kiedy Helmutowi z Grajwa zaczęło przechodzić oszołomienie z powodu nagłych i niespodziewanie namiętnych zalotów pięknej Anorty, zaczął się zastanawiać skąd w taki szybki sposób został ojcem niezwykle smagłoskórych i czarnookich bliźniąt. Poszło to w końcu na karb niezwykle słonecznego lata – wyjaśnia Wojciech Marek Darski
Dopiero na łożu śmierci wyznała Anorta swoim synom kim był ich ojciec. I to oni, na jego cześć, nazwali wyspę Wyspą Francuską.
A w 1997 roku, kiedy Giżycko i francuski departament Loir-et-Cher połączyła przyjaźń, legenda ta doczekała się materialnego odzwierciedlenia. Francuzi ufundowali bowiem wówczas tablicę upamiętniającą swoich legendarnych rodaków.
Na wyspę można dopłynąć własną łódką, ale można też skorzystać z rejsu statkiem Żeglugi Mazurskiej, który trwa godzinę i 20 minut.
Dopiero na łożu śmierci wyznała Anorta swoim synom kim był ich ojciec. I to oni, na jego cześć, nazwali wyspę Wyspą Francuską.
A w 1997 roku, kiedy Giżycko i francuski departament Loir-et-Cher połączyła przyjaźń, legenda ta doczekała się materialnego odzwierciedlenia. Francuzi ufundowali bowiem wówczas tablicę upamiętniającą swoich legendarnych rodaków.
Na wyspę można dopłynąć własną łódką, ale można też skorzystać z rejsu statkiem Żeglugi Mazurskiej, który trwa godzinę i 20 minut.
oprac. Igor Hrywna


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez