Królowa Luiza kochająca swój lud

2026-05-07 09:55:00(ost. akt: 2026-05-07 10:44:01)
Luiza Pruska słynęła z urody, mądrości i siły charakteru. Królowa i jej dwór pojawili się w Ostródzie, uciekając przed wojskami Napoleona. Z nim samym spotkała się później podczas rozmów pokojowych w Tylży i namawiała cesarza Francuzów, by pozostawił Prusom twierdzę w Magdeburgu. Jej patriotyzm i odwaga w podejmowaniu decyzji podczas wojen napoleońskich przyniosły jej ogromną popularność i sławę.
Działo się to 220 lat temu, podczas wojny francusko-pruskiej w 1806 roku. 27 października, po bezprzykładnej klęsce wojsk pruskich pod Jeną i Auerstädt, Napoleon wjechał do Berlina. Natomiast król pruski Fryderyk Wilhelm III i jego małżonka Luiza Pruska uciekli na wschód. Trasa ucieczki prowadziła m.in. przez Szczecin, Grudziądz, Iławę i Samborowo do Ostródy.

Spartańskie warunki

Orszak królowej składał się z karocy zaprzężonej w szóstkę koni i kilku powozów obłożonych bagażami oraz konnej eskorty. Królowa Prus przybyła do Ostródy już 15 listopada wieczorem (około godziny 20) i zatrzymała się na Nowym Rynku, jak podaje Johannes Müller, w podwójnym domu z tzw. apteką pod orłem, zajmowanym przez wdowę po zmarłym w 1802 roku burmistrzu Gotfriedzie Reinholdzie Schultzu.


Fryderyk Wilhelm III z resztą dworu pojawił się w Ostródzie dopiero 17 listopada. Jego kwaterą było mieszkanie na zamku odstąpione przez zarządcę Carla Ludwiga Freiwalda – tego samego, który w lutym 1807 roku podejmie cesarza Francuzów.

Według relacji jednego z dworzan warunki bytowania były wówczas bardzo uciążliwe. Towarzyszące władcy Prus osoby musiały zadowolić się posłaniem ze świerkowych gałęzi lub spać na słomie wśród gołych ścian. Nic nie było przygotowane. Brakowało drew do palenia w piecach. Był wielki niedostatek żywności, a wino trzeba było sprowadzać z Elbląga. Owemu dworzaninowi jednak się poszczęściło, ponieważ dzięki protekcji księcia von Coburga zdobył łóżko ze sprężynami.

Królewskie rozrywki

Francuzi nie stali jeszcze u bram, więc nie rezygnowano z królewskich rozrywek. 20 listopada urządzono łowy z udziałem królewskiej pary w lasach na północnym rogu jeziora Szeląg, w pobliżu dzisiejszej leśniczówki Zakątek. Wówczas w okolicy Ostródy było dużo wilków i łosi. W miejscu, gdzie podczas polowania miała odpoczywać królowa Luiza, przy rozwidleniu drogi na Morąg i Łuktę, stoi kamień z wyrytą datą „1913”, albowiem postawiono go w setną rocznicę bitwy narodów pod Lipskiem i oswobodzenia Prus od Napoleona.


Polowaniem kierował leśniczy z Taborza, w którego rodzinie długo potem wspominano spotkanie z Luizą Pruską, a fotel, na którym siedziała królowa, jako cenną pamiątkę przechowywała do początku XX wieku kuzynka leśniczego Paulina Schultz z Morąga. Fryderyk Wilhelm III okazał się hojnym władcą, obdarował bowiem 200 talarami 444 chłopów naganiaczy.

Przez kilka dni listopada 1806 roku Ostróda była ośrodkiem władzy państwowej. Stąd wychodziły pisma i królewskie rozkazy. Tu król odrzucił ofertę Francuzów w sprawie zawieszenia broni oraz przyjmował posłów, m.in. hrabiego Tołstoja, reprezentującego cara Aleksandra I.

Wojenne wydarzenia (porażka księcia Weimaru i Blüchera w walkach koło Lubeki oraz ruchy wojsk marszałka Duroca w Polsce) nie pozwoliły na dłuższy pobyt królewskich gości w mieście. 23 listopada Fryderyk Wilhelm III i jego małżonka przez Szczytno podążyli do Królewca, gdzie znajdował się ostatni nietknięty jeszcze przez Francuzów korpus gen. von L'Estocqa.

W mundurze dragonów

Luiza Pruska, słynąca z urody i siły charakteru, była jedną z piękniejszych kobiet swojej epoki. Mówiono o niej „piękna królowa brzydkiego króla”. W 1798 roku w Berlinie Feliks Łubieński, rozmawiając z królową, spostrzegł w jej naszyjniku i diademie klejnoty niektórych koron, które widział niegdyś w krakowskim skarbcu. Nie mógł ukryć swego zmieszania, co nie uszło uwagi żony Fryderyka Wilhelma III. Kiedy zaś królowa dowiedziała się prawdy o polskim pochodzeniu klejnotów, rozkazała odnieść je do skarbca i podobno odtąd już ich nie używała – podaje w swoim pamiętniku hrabia Feliks Łubieński.

Zdaniem niektórych to ona nosiła spodnie, a nie jej szanowny małżonek. Jeszcze przed ucieczką, w Berlinie, przebrana w mundur dragonów zagrzewała żołnierzy do walki z Napoleonem.
Królowa podobno nienawidziła Bonapartego bardziej od diabła. Współcześni jej arystokraci wszak nazywali cesarza Francuzów „korsykańskim potworem”. Nie przeszkodziło to jej jednak wykorzystywać swoich wdzięków podczas rokowań pokojowych w Tylży, gdzie wystąpiła w swej najwspanialszej toalecie. Kiedy bóg wojny podarował jej różę, powiedziała, iż woli Magdeburg, czyli strategicznie ważną dla Prus twierdzę. Napoleon później tak skomentował to wydarzenie: „Gdyby król pruski zapukał do pokoju trochę później, być może musiałbym mu zostawić Magdeburg”. Według legendy ta rozmowa i to, co nie zdarzyło się potem, miało mieć miejsce na plebanii kościoła w leżących 10 kilometrów na wschód od Szczytna Jerutkach.

Władczyni kochająca naród

Przedwcześnie zmarła królowa wiedziała, jak zdobyć miłość poddanych. Podczas wojny odwiedzała chorych, niosła słowa pociechy i zachęcała do ofiarności. Potwierdzeniem jej patriotyzmu było wyrzeczenie się przez nią kosztownych ozdób i noszenie podczas wojen z Napoleonem żeliwnej biżuterii produkowanej przez pruskie odlewnie w Gliwicach i Berlinie. To za jej przykładem pruskie kobiety wymyśliły hasło: „Złoto dałam (-em) za żelazo”. Ustanowienie we Wrocławiu 10 marca 1813 roku, w dniu urodzin królowej, przez Fryderyka Wilhelma III najwyższego odznaczenia wojskowego, nadawanego za męstwo na polu walki, odlewanego w żeliwie Krzyża Żelaznego projektu Karla Friedricha Schinkla, nobilitowało żeliwo jako tworzywo równe złotu, srebru czy kamieniom szlachetnym.

W niemieckiej historiografii Luiza Pruska stała się narodową bohaterką i ucieleśnieniem mitu władczyni kochającej swój lud. W przedwojennej Ostródzie miała szkołę (na rogu dzisiejszych ulic Drwęckiej i Stapińskiego (obecnie budynek nie istnieje – red.) i ulicę swego imienia (teraz Jana Chomki). Najstarsze ostródzkie kino nazywało się Luisen-Theater, a miejscowość Szklarnia koło Kątna (gm. Ostróda) nosiła do 1945 roku miano Luisenberg, czyli Góra Luizy.

Ryszard Kowalski