Giżycko nie podobało się mieszkańcom, woleli nazwę Łuczany
2026-05-25 12:00:00(ost. akt: 2026-05-26 12:18:12)
W tym roku obchodzimy 80. rocznicę nadania nazwy Giżycko naszemu miastu. Oficjalnie dawny Lec, Loetzen, Łuczany 19 maja 1946 roku stał się Giżyckiem. Decyzję taką podjęła rządowa Komisja Ustalania Nazw Miejscowości, pracująca pod kierownictwem prof. Stanisława Srokowskiego. W ten sposób uhonorowano ewangelickiego pastora Gustawa Gizewiusza, mającego zasługi w obronie języka polskiego. Zmiany nazw były akcją usuwania nazewnictwa niemieckiego na terenie Prus Wschodnich, ale podjęta w Warszawie decyzja nie przypadła do gustu mieszkańcom.
Giżycko – taka nazwa na mapach pojawiła się 80 lat temu. Wcześniej miasteczko położone na przesmyku między jeziorami Kisajno i Niegocin nosiło nazwę Loetzen, ustaloną przez niemiecką administrację. W użyciu była również nazwa Lec jako polski odpowiednik niemieckiego nazewnictwa. Styczeń 1945 roku wywalił do góry nogami porządek Prus Wschodnich. Ludność niemiecka uciekła, obawiając się – i słusznie – żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zajęli miasto 26 stycznia. Od tego czasu zaczęła się historia zmiany nazw. Loetzen lub Lec za sprawą przybyłych na Mazury polskich osadników zamieniło się w Łuczany. Przybyszom – głównie z Kresów Wschodnich, bardziej ta ostatnia nazwa przypadła do gustu niż niemieckie Loetzen czy bardziej polskie, ale też obcobrzmiące Lec.
Nazwa Giżycko nadana przez Komisję Ustalania Nazw Miejscowości okazała się dla ówczesnych mieszkańców nie do przyjęcia. Zapewne nikt z osadników nie miał pojęcia, kto to był Gustaw Gizewiusz i dlaczego go tak uhonorowano, poświęcając nazwę Łuczany nadaną przez samych mieszkańców, akceptowaną przez lokalne władze.
Samo nadanie nowej nazwy może być rzeczywiście zaskakujące. Gustaw Gizewiusz - polski działacz społeczno-narodowy na Mazurach, pastor ewangelicki, literat, folklorysta, publicysta, tłumacz i redaktor - był obrońcą i propagatorem języka i kultury polskiej na Mazurach, ale nic wspólnego z obecnym Giżyckiem nie miał. Możliwe, że nawet nigdy tutaj nie był. Urodzony w Piszu, uczył się w Ełku, a pracował i zmarł w Ostródzie. Prawdopodobnie był w Loetzen przez kilka dni w 1834 roku, gdy po ślubie z Rebeką Anną Furst odwiedził mieszkającego tu szwagra, burmistrza miasta Wilhelma Vigouroux. I to wszystko co może łączyć Gizewiusza z Giżyckiem, ale w Warszawie wiedziano lepiej, co będzie dobre dla mieszkańców. Jednak ludność nie przeszła nad tym do porządku dziennego.
Jak pisze Ryszard Tomkiewicz w monografii "Giżycko. Miasto i ludzie", wydanej przez Urząd Miejski w Giżycku w 2012 roku, wprowadzona zmiana nazwy miasta wywołała kontrowersje bez precedensu w skali Warmii i Mazur. Wyjątkowość tej sytuacji nie polegała na tym, że nazwę z okresu sprzed 1945 r. zmienili sami mieszkańcy, co było dosyć częste na terenie Warmii i Mazur. Problem polegał na tym, że nowa nazwa nie miała tutejszego, „przedgermańskiego” rodowodu. W tej sytuacji nazwy ustalonej przez mieszkańców w żaden sposób nie chcieli zaakceptować członkowie Komisji Ustalania Nazw. Żadne argumenty mieszkańców o pozostawieniu „ich” nazwy nie pomagały.
Zaczęto więc zbierać podpisy pod petycją o zachowanie starej nazwy - pisze Ryszard Tomkiewicz. - Informacje te dotarły nawet do Bolesława Bieruta, któremu podczas jednego z posiedzeń Krajowej Rady Narodowej, zrelacjonowano kontrowersje wokół nazwy jednego z mazurskich miasteczek. Poinformowano go też o skargach lokalnych mieszkańców. Nic to nie dało. Nie respektowano także opinii językoznawców, którzy na podstawie badań słowotwórczych wydali przychylną opinię o nazwie „Łuczany”.
Zaczęto więc zbierać podpisy pod petycją o zachowanie starej nazwy - pisze Ryszard Tomkiewicz. - Informacje te dotarły nawet do Bolesława Bieruta, któremu podczas jednego z posiedzeń Krajowej Rady Narodowej, zrelacjonowano kontrowersje wokół nazwy jednego z mazurskich miasteczek. Poinformowano go też o skargach lokalnych mieszkańców. Nic to nie dało. Nie respektowano także opinii językoznawców, którzy na podstawie badań słowotwórczych wydali przychylną opinię o nazwie „Łuczany”.
Zaprotestowały również lokalne władze administracyjne. 17 sierpnia 1946 r. Powiatowa Rada Narodowa wydała uchwałę, będącą protestem przeciwko zmianie nazwy miasta. Osobno wypowiedział się w tej sprawie ówczesny starosta giżycki Stefan Ławrowski. On także chciał pozostawienia nazwy „Łuczany” i nawet interweniował w tej sprawie u przewodniczącego Komisji. Jednak te zabiegi także nie przyniosły rezultatów, na jakie liczono. Wyglądało na to, że z wolą władz administracyjnych i mieszkańców Łuczan, ale i ze zdaniem historyków, działaczy regionalnych i językoznawców, nikt nie zamierzał się liczyć.
Wprawdzie kierujący nią prof. Srokowski zasugerował wicestaroście Browińskiemu, że istnieje jeszcze możliwość przywrócenia poprzedniej nazwy poprzez złożenie odwołania się od tej decyzji do Organizacji Narodów Zjednoczonych, ale chyba nikt nie brał tej sugestii poważnie. Komisja Ustalania Nazw Miejscowości 26 października 1946 r. ostatecznie i nieodwracalnie podtrzymała nazwę „Giżycko”.
Jak wiemy, krótki epizod z Łuczanami nie do końca udało się wyplenić, bowiem do dziś mamy pamiątkę w postaci Kanału Łuczańskiego, czy ulicy Łuczańskiej, przed laty działała także Wytwórnia Wyrobów Cukierniczych "Łuczanka".
Jak wiemy, krótki epizod z Łuczanami nie do końca udało się wyplenić, bowiem do dziś mamy pamiątkę w postaci Kanału Łuczańskiego, czy ulicy Łuczańskiej, przed laty działała także Wytwórnia Wyrobów Cukierniczych "Łuczanka".
Mieszkaniec Giżycka Stefan Lempiecki wspominał kiedyś na łamach "Gazety Giżyckiej": — Byłem już w 1946 roku w Giżycku. Pamiętam, że było straszne niezadowolenie z nowej nazwy. Jeszcze w 1947 roku nie Giżycko, a Łuczany były w powszechnym użyciu. Ale skąd się ta nazwa wzięła, nie przypominam sobie. Z czym te Łuczany kojarzyć - nie wiem.
Pokoleniom urodzonym już po 1946 roku Giżycko to na pewno nazwa miła sercu, zapewne nikt nie chciałby powrotu do nazewnictwa powojennego (Lec, Łuczany). Co prawda, według niektórych słowo „Giżycczanin” określające mieszkańca dość karkołomnie się wymawia, ale rodowitym Giżycczanom w niczym to nie przeszkadza.
Katarzyna Tomaszewicz
W tym roku mija 80 lat od kiedy miasto nad Niegocinem nazywa się Giżycko

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez