W tym pałacu marzył, że zostanie cesarzem
2026-06-15 20:53:34(ost. akt: 2026-06-15 21:02:03)
W latach 90tych budynek kupiła niemiecka fundacja, która zaczęła remont budynku. Szybko go jednak zakończyła, a robotnicy zniknęli. Podobno odkopali w piwnicy tajemniczy metalowy globus.
Siginy (Sillginnen) założono w XIV wieku. Wieś od XVI wieku należała do rodu von Kreytzen. Ostatnim panem z tego rodu na silgińskich włościach był Friedrich von Kreytzen (1748–1815), który nie doczekał się potomka. I nie ma w tym w sumie nic dziwnego, bo najwyrażniej nie układało mu się z żoną, która przez lata prowadziła przeciwko niemu postępowania sądowe i ostatecznie doprowadziła do ustanowienia nad nim kurateli. Friedrich utracił możliwość samodzielnego zarządzania swoim majątkiem, podczas gdy jego żona prowadziła wystawne życie.
Po śmierci Friedricha w 1815 r. rozpoczęły się długie spory majątkowe. Majątek został objęty zarządem przymusowym, a następnie wystawiony na licytację. W 1831 roku nową właścicielką została Henriette Gräfin von Viereck, dawna dama dworu królowej Luizy Pruskiej. Potem pałac przechodził z rąk do rąk.
W 1927 roku kupił go W 1930r. niemiecki okultysta Kurt Paehlke, twórca tajnego stowarzyszenia „Bundes der Guoten” (połączenie słów Gut i Goci). Twierdził on, że Guoci stanowią zalążek nowej elity aryjsko-germańskiej, która ma odrodzić Europę i świat. W jego koncepcji Goci nie byli jedynie historycznym ludem germańskim, lecz symbolem duchowej i rasowej wspólnoty przyszłości.
Choć poglądy Paehlkego były skrajnie nacjonalistyczne, popadł on w konflikt z władzami hitlerowskimi.
W czerwcu 1938 r. stanął przed sądem w Królewcu. Prokuratura zarzucała mu działalność wywrotową i tworzenie organizacji o charakterze sekciarskim oraz propagowanie poligamii wśród wybranych członków ruchu, co miało służyć szybkiemu rozmnażaniu „najwartościowszych” przedstawicieli rasy aryjskiej.
W czerwcu 1938 r. stanął przed sądem w Królewcu. Prokuratura zarzucała mu działalność wywrotową i tworzenie organizacji o charakterze sekciarskim oraz propagowanie poligamii wśród wybranych członków ruchu, co miało służyć szybkiemu rozmnażaniu „najwartościowszych” przedstawicieli rasy aryjskiej.
O jego procesie napisał nawet New York Times. - Członkowie stowarzyszenia uważali się za zalążek „wielkiej aryjsko-niemieckiej międzynarodówki”, której ambicją było rządzenie Niemcami, a wówczas całym światem, pod wodzą Paehlkego jako cesarza - pisano w korespondencji z Niemiec.
Paehlke został skazany na więzienia, potem trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie zmarł w 1945 roku.
Pałac upaństwowiono i urządzono tam dom starców. W styczniu 1945 roku. 26 stycznia pojawili się tam rosyjscy żołnierze Cześć przebywających tam osób wymordowali, resztę wygnali na mróz, gdzie ci zamarzli. W taki sposób zwolnili miejsce dla swoich rannych.
Siostra Hanna Wohlgemuth, która kierowała domem została zgwałcona i popełniła samobójstwo wraz z kilkoma innymi osobami. Zamordowanych pochowano potem w parku na tyłach pałacu.
Po wojnie w pałac mieszkali pracownicy PGR. Od czasu, kiedy w latach 70tych wybuch butli z gazem częściowo uszkodził budynek, pałac niszczeje.
W latach 90tych budynek kupiła niemiecka fundacja, która zaczęła remont budynku.
Szybko go jednak zakończyła, a robotnicy zniknęli. Podobno odkopali w piwnicy metalowy globus należący do Bund der Guothen. Po czym ulotnili sie bez śladu. tym odkryciu mieli opuścić miejsce bez śladu.
Szybko go jednak zakończyła, a robotnicy zniknęli. Podobno odkopali w piwnicy metalowy globus należący do Bund der Guothen. Po czym ulotnili sie bez śladu. tym odkryciu mieli opuścić miejsce bez śladu.
Od tamtego czasu pałać niszczeje. Dzisiaj to już ruina, która wcześniej czy później zawali się.
oprac. ih



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez