Najstarsze trumny mogły pochodzić z XIV wieku
2026-07-08 08:50:32(ost. akt: 2026-07-08 09:13:25)
Ponad 300-letni kościół w Boleszynie skrywał wiele tajemnic. Jednym z najbardziej niezwykłych odkryć było znalezisko pod posadzką jednego z bocznych ołtarzy. Podczas badań archeologicznych historycy natrafili na cztery poziomy pochówków. Najstarsze trumny mogły pochodzić jeszcze z XIV wieku,
Boleszyn choć leży w warmińsko-mazurskim, to historycznie z Mazurami i Warmią ma niewiele wspólnego. Chyba tylko to, że w latach 30tych ubiegłego wieku odłączono go od powiatu brodnickiego i przyłączono do działdowskiego. Teraz to powiat nowomiejski a diecezja toruńska. Stoi tam jeden z niewielu drewnianych kościołów w regionie.
Kościół Parafialny św. Marcina w Boleszynie to architektoniczna perełka z ponadtrzystuletnią historią. Dwa lata temu na stropie świątyni odkryto niezwykle cenne dekoracje malarskie, które następnie zostały pieczołowicie odrestaurowane. Po kilku latach przystąpiono do odkrywania kolejnych malowideł. — Obecnie trwają następne prace konserwatorskie, odsłaniające fragmenty historycznych polichromii — informuje ks. Piotr Nowak, proboszcz parafii.
Proboszcz boleszyńskiej parafii ks. Piotr Nowak od 18 lat kieruje sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. W czasie swojej posługi doprowadził do przeprowadzenia licznych prac konserwatorskich, dzięki którym udało się nie tylko odnowić świątynię, ale również dokonać wielu interesujących odkryć związanych z jej historią.
Kościół odnowiony z zewnątrz i wewnątrz
Jednym z pierwszych przedsięwzięć księdza proboszcza była renowacja cudownego obrazu Matki Bożej Bolesnej oraz doprowadzenie do jego koronacji. Wizerunek od wieków stanowi centralny punkt sanktuarium i miejsce szczególnego kultu wiernych. Z ofiarowanych przez parafian oraz przyjaciół sanktuarium precjozów wykonanych ze szlachetnych metali znany złotnik przygotował ozdobną sukienkę oraz korony, które zostały uroczyście nałożone na obraz Matki Bożej Bolesnej.
Równolegle prowadzono kompleksową renowację drewnianego kościoła. Świątynia została odnowiona zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Prace obejmowały konserwację wszystkich ołtarzy, wykonanie nowych ławek i drzwi, wymianę instalacji elektrycznej, odmalowanie ścian, remont organów oraz położenie nowego pokrycia dachowego.
Pierwsze odkrycie zdobień stropu kościoła
Ponad 300-letni kościół w Boleszynie od lat skrywał wiele tajemnic. Jednym z najbardziej niezwykłych odkryć było znalezisko pod posadzką jednego z bocznych ołtarzy. Podczas badań archeologicznych historycy natrafili na cztery poziomy pochówków. Najstarsze trumny mogły pochodzić jeszcze z XIV wieku, natomiast w wyższych warstwach znajdowały się pochówki z XIX wieku. W tym samym czasie rozpoczęły się również badania stropu świątyni. Dwa lata temu podczas prac badawczych dokonano wyjątkowego odkrycia. Pod warstwą trzcinowej podbitki oraz zaprawy cementowo-klejowej odnaleziono niezwykle interesujące dekoracje malarskie.
Sceny maryjne z Bogiem Ojcem i Chrystusem
Bartosz Anusiak, konserwator zabytków z Torunia, pracujący wówczas przy renowacji boleszyńskiego kościoła, mówi, że odkryte malowidła tworzą rozbudowaną scenę wielopostaciową.
– Już na odkrytych niewielkich fragmentach było widać, że jest to przedstawienie maryjne z Bogiem Ojcem i Chrystusem. Z boku, na fryzie, znajdują się postacie świętych. Na jednym z odkrytych fragmentów widoczna jest twarz anioła oraz skrzydła. Są to znakomicie wykonane, poprawnie wymalowane twarze – opowiada Bartosz Anusiak.
– Już na odkrytych niewielkich fragmentach było widać, że jest to przedstawienie maryjne z Bogiem Ojcem i Chrystusem. Z boku, na fryzie, znajdują się postacie świętych. Na jednym z odkrytych fragmentów widoczna jest twarz anioła oraz skrzydła. Są to znakomicie wykonane, poprawnie wymalowane twarze – opowiada Bartosz Anusiak.
Zdobienia przyciągają wzrok parafian i turystów
Po przeprowadzeniu szczegółowych badań konserwatorskich ustalono, że odkryte polichromie są malarską dekoracją stropu prezbiterium z 1743 roku i przedstawiają Matkę Bożą Opiekunkę.
– Jest to jedno z zaledwie dwóch zachowanych tego typu przedstawień w drewnianych kościołach z naszego regionu – podkreśla konserwator.
– Jest to jedno z zaledwie dwóch zachowanych tego typu przedstawień w drewnianych kościołach z naszego regionu – podkreśla konserwator.
Odrestaurowane malowidła stały się jedną z największych atrakcji świątyni. Przyciągają dziś uwagę zarówno parafian, jak i turystów odwiedzających drewniany kościół w Boleszynie, który swoim wyglądem przypomina zabytkowe świątynie znane ze skansenów.
Pod gipsową warstwą odkryto kolejne malowidła
Na tym jednak prace się nie zakończyły. Nad główną nawą kościoła wciąż pozostawały rozległe fragmenty stropu ukryte pod warstwą gipsu. Wykonane przez konserwatorów sondażowe odkrywki potwierdziły przypuszczenia – również pod tą częścią sufitu zachowały się historyczne dekoracje malarskie.
– Nasze starania o pozyskanie kolejnych środków na odkrywanie wymalowań zakończyły się sukcesem. Otrzymaliśmy 114 tysięcy złotych dofinansowania z Ministerstwa Kultury. Dodatkowo gmina Grodziczno przekazała na ten cel 25 tysięcy złotych. Całkowity koszt obecnego etapu prac wynosi około 150 tysięcy złotych – mówi ks. Piotr Nowak.
– Nasze starania o pozyskanie kolejnych środków na odkrywanie wymalowań zakończyły się sukcesem. Otrzymaliśmy 114 tysięcy złotych dofinansowania z Ministerstwa Kultury. Dodatkowo gmina Grodziczno przekazała na ten cel 25 tysięcy złotych. Całkowity koszt obecnego etapu prac wynosi około 150 tysięcy złotych – mówi ks. Piotr Nowak.
Zdobienia wzorowane na ilustracjach ze starych modlitewników
Obecny etap konserwacji realizuje ten sam zespół pod kierunkiem Bartosza Anusiaka. Trwa usuwanie warstwy klejowo-gipsowej z dodatkiem trzciny, która przez ponad 100 lat zakrywała oryginalne malowidła.
Obecny etap konserwacji realizuje ten sam zespół pod kierunkiem Bartosza Anusiaka. Trwa usuwanie warstwy klejowo-gipsowej z dodatkiem trzciny, która przez ponad 100 lat zakrywała oryginalne malowidła.
– Pojawiły się pierwsze polichromie, które są znacznie bardziej jaskrawe kolorystycznie. Według konserwatorów istnieje duże prawdopodobieństwo, że zdobienia mogły być wzorowane na ilustracjach ze średniowiecznych modlitewników. Dla nas odkrywanie tych malowideł ma ogromny wymiar emocjonalny. Ponad 100 lat temu zostały one zakryte i nikt z obecnie żyjących parafian ich nie widział. Odkrywamy to, czego dotąd nie wiedzieliśmy o naszym kościele – podkreśla ks. Piotr Nowak.
Stanisław R. Ulatowski
Zobacz:



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez