Partnerem serwisu jest firma M.K.Szuster

Jak Kłobuka do dziupli zagoniłem

2015-06-11 09:36:58 (ost. akt: 2015-06-11 09:43:02)
Jak Kłobuka do dziupli zagoniłem

Autor zdjęcia: Stanisław Czachorowski

Kłobuka umieściłem w dziupli w roku 2006. Byłem wtedy na stażu w pensjonacie w Łajsie. Szukałem pomysłu na połączenie elementów kultury z przyrodą.

Jednym z efektów tego stażu był opracowany prototyp przewodnika turystycznego [url=Jednym z efektów tego stażu był opracowany prototyp przewodnika turystycznego „Łajs – niecodzienny przewodnik turystyczny po okolicy, przyrodzie i historii”.
W tym czasie powstawała Aleja Biskupów w sąsiednich Bałdach. Piękna aleja z dziuplastymi drzewami (patrz zdjęcie) – unikalnym już siedliskiem specyficznej fauny saproksylofagów. W ochronie przyrody znane jest pojęcie gatunku parasolowego (osłonowego). Ale chciałem znaleźć „gatunek” o silnych konotacjach kulturowych, trochę baśniowy. Kłobuk jako duszek, demon domowy mocno utrwalony jest w kulturze Warmii i Mazur. Kłopot tylko taki, że to postać mieszkająca w obejściu (a nie w lesie), przedstawiana pod postacią czarnej, zmokłej kury, czasem sypiącej iskrami. Pachnica dębowa nie byłaby dobrym gatunkiem dla ochrony drzew dziuplastych w powiązaniu z dziedzictwem kulturowym. Przeniosłem więc Kłobuka do dziupli.


Z kłobukowej dzupli


Dla lepszego uzasadnienia przestudiowałem sporo opracowań etnograficznych, łącznie z mitologią Słowian. W ciągu kilku lat znajdowałem kolejne wątki i powstało na tej podstawie sporo felietonów i esejów. W latach 2008-2013 ukazywały się w Wiadomościach Uniwersyteckich felietony pod tytułem „Z kłobukowej dziupli”. Pod takim samym tytułem ukazywały się w latach 2013-14 felietony na stronie Radia Olsztyn.

Pierwszym ciekawym efektem, dla mnie zaskakującym, było wypatrzenie na stoisku z regionalnym rękodziełem… Kłobuka w dziupli! A więc się przyjęło. A gdy niedawno zainteresowałem się grywalizacją i questingiem, od bibliotekarzy przyszło zaproszenie na „Piknik z Kłobukiem”, na którym opowiadałem o przyrodzie Warmii w połączeniu z dziedzictwem kulturowym.

Skąd Kłobuk przywędrował?


Kłobuk to baśniowa postać, a wcześniej demon domowy, chyba słowiański, na Prusy przywędrował wraz z osadnikami z północnego Mazowsza. Typowy demon domowy, przedstawiany albo w kształcie człekopodobnym albo zwierzokształtnym (zoomorficznym). W tym drugim najczęściej w postaci zmokłej, czarnej kury.

Piknik z Kłobukiem


Na sobotnim Pikniku z Kłobukiem, 13 czerwca 2015 r. w pogadance (wykład w terenie) zatytułowanej „Warmińskie pogadanki przyrodnicze - z kłobukowej dziupli", będę opowiadał o tym, jak to dawniej było, gdy świat był całością, a elementy przyrodnicze łączyły się ze światem mitów i demonów. Dawniej cała przyroda była postrzegana jako mocno powiązana z demonami i siłami nadprzyrodzonymi. Współcześnie oddzielamy te dwa różne światy, ale sporo elementów dawnego świata zachowało się w nazwach gatunkowych roślin i zwierząt (kłobuk jako nazwa podbiału, owady: rusałki, wieszczyce, świtezianki, topielice, bagniki itd.) oraz jako inspiracja dla literatury: baśnie, bajki, fantazy (w tym Sapkowski i jego Wiedźmin). Ślad dawnego patrzenia na świat wokół nas zachował się więc w literaturze, mitologii i zwyczajowych nazwach organizmów żywych. Poza Kłobukiem można przecież nawiazać do takich demonów jak: Bagiennik, Bies, Boruta zwany Leśnym, Lesij, Leszy, Borowy, Wodnik (Utoplec, Utopek w folklorze śląskim), Rusałki - zwane też boginkami, Licho itd.

Przyrodniczy questing


Obserwowanie przyrody wokół nas jest niezwykłą przygodą, swoistą grą terenową w podchody (questing przyrodniczy). Można wykorzystać mobilny internet oraz aparat fotograficzny (czy dyktafon) do rozpoznawania tego, co wokół nas. Na wycieczkę warto więc zaopatrzyć się w odpowiednie książki przyrodnicze… i zacząć szukać w terenie roślin i zwierząt, zrobić zdjęcie lub nagrać odgłosy. Spróbować rozpoznać z pomocą książek lub konsultacji internetowych na portalach społecznościowych napotkane gatunki roślin, grzybów i zwierząt. A potem poszukać o nich informacji w książkach (trzeba wybrać się do biblioteki) lub internecie (też można skorzystać z biblioteki). I odszyfrować zwyczaje tych gatunków oraz związki z kulturą, z dawnymi legendami, mitami, wykorzystaniem w magii czy w medycynie (zioła i leki). A nawet w kuchni.
Od umieszczenia Kłobuka w dziupli minęło już blisko 10 lat. Na razie zaowocowało zaproszeniem na Piknik z Kłobukiem i pogadanką nad jeziorem. Ale w przyszłości planuję rozwój innowacji, w kierunku questingu i gier terenowych z Kłobukiem w tle. Czyli z elementami edukacji pozaformalnej z nawiązaniem do dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego.


W 2006 roku tak pisałem o Kłobuku:
Kłobuk – to bajkowy stwór z mazurskich i warmińskich bajań wzięty. Ale w diable zwanym Kłobukiem odnaleźć można bardzo stare ślady mitologii Słowian i Bałtów. Kłobuk wywodzi się z pierwotnego mitu demona domowego (może mieć człowiekowaty kształt) albo z demona leśnego. Zatem Kłobuka należałoby szukać w drzewach dziuplastych. Samo słowo „kłobuk” najprawdopodobniej pierwotnie oznaczało koguta. Nic więc dziwnego, że najczęściej przedstawiany był jako czarny kogut lub zmokła czarna kura (późniejsze moje ustalenie doprowadziły co do głuszca z Polesia). Wedle niektórych podać ludowych Kłobuk lubi spać w beczce z pierzem. Skoro lubi miękkie posłanie, tym bardziej należałoby go szukać w dziuplach z miękkim próchnem. W czasie spacerów po okolicznych lasach i przydrożnych zadrzewieniach warto rozejrzeć się za warmińsko-mazurskim Kłobukiem. Tak jak mazowiecki Kusy, możliwe że chroni się w przydrożnych, dziuplastych drzewach, czyniąc psoty przeróżne. Obecnie drzewa dziuplaste spotkać można prawie wyłącznie przy drogach. A przy drodze i o człowieka łatwiej, aby go nastraszyć, oszukać, wywieść na manowce. Kłobuk - demon domowy, pochodzący z przyrody (wtedy najpewniej z lasu, choć „kołpak” jako czapka wskazywałby step i najazdy koczowników) albo jako zmarły przodek. Kłobuk to także prasłowiańskie imię własne. Pozostałością jest mazowiecka wieś Kłobukowo, która nazwę wzięła od osadnika o imieniu Kłobuk. Imię „Kłobuk” nie jest niczym nadzwyczajnym, jako że i występowały imiona „Boruta”.

Kłobuk przybył z Mazowsza, wtopił się w mitologię Bałtów (Prusów), ze względu na duże podobieństwa mitologiczne i przenikanie się kultur (czarny kolor, zwierzęta-demony przynależne Welesowi. „Członkowie kultur tradycyjnych żyją w ścisłej więzi z otoczeniem przyrodniczym, które ich karmi, odziewa, umożliwia przetrwanie i pomaga. Relacje te mają charakter zwrotny, bez odpowiedniej troski ze strony człowieka symbioza ze środowiskiem leśnym czy polnym zakończyłaby się klęską – taką sytuację jakże często możemy obserwować dzisiaj wokół nas”Ale nie oznacza to, że społeczności tradycyjne nie wpływają na środowisko. Nawet najbardziej prymitywne kultury przekształcają środowisko, także w sensie negatywnym. To raczej podkreślenie silnego związku kultury z przyrodą i wzajemnego się mieszania: wpływu przyrody na człowieka, pomieszanie zjawisk kulturowych, religijnych i przyrodniczych. „Pozwolili natomiast mówić przyrodzie pełnym głosem, przypisując jej świadomość i ustanawiają szereg personifikujących pierwiastków otoczenia, które określa się jako demony. Ich zadaniem jest pośredniczenie, mediacja między naturą a światem kultury. Wyobrażenia, mity i obrzędy związane z tą sferą codziennego kontaktu rozpowszechniane były w kręgu rodzinno-rodowym”

Stanisław Czachorowski
Autor jest biologiem, entomologiem i hydrobiologiem, doktorem habilitowanym, profesorem na Wydziale Biologii i Biotechnologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie
Czekamy na Wasze zdjęcia i opisy pięknych zakątków regionu, kliknij tutaj, aby dodać swój artykuł lub skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@mojemazury.pl.
Zobacz w naszej bazie

Przewodnik lokalny

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Polski kabaret #1759371 | 83.9.*.* 21 cze 2015 09:18

    NARESZCIE coś naszego , ŚWIATOWID KŁOBUK itd. itp. a nie wiecznie jakieś bajki opowiadane przez facetów przebranych w czarne sukienki , o dziewicy która urodziła o bimbrowniku który zamienił wodę w gorzałę ( u nas takich mistrzów od zamiany wody w % jużci pod dostatkiem ) same cuda , oszaleć idzie w tym dziwnym kraju .

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Polecamy