Kosmiczna technologia ratuje życie na Mazurach
2026-04-29 07:57:10(ost. akt: 2026-06-29 14:12:22)
Pierwszym niebezpiecznym miejscem gdzie testowano aplikację było rondo na Osiedlu Generałów w Olsztynie. Nocą jej twórca jeździł po nim w tę i z powrotem, żeby ustalić idealny moment, w którym aplikacja powinna zacząć ostrzegać. Nie o kierowców jednak chodziło.
Ratownik Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego odbiera zgłoszenie SOS — i zamiast pytać: „Gdzie jesteś?", widzi dokładną pozycję żeglarza i obserwuje, jak się przemieszcza w czasie rzeczywistym. To nie science fiction — to aplikacja ŻEGLUJ!, stworzona przez olsztyńską firmę INFEO dzięki grantowi Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Ze współpracy lokalnej firmy technologicznej, Europejskiej Agencji Kosmicznej, naukowców pasjonatów z UWM oraz ratowników MOPR powstała aplikacja, której zaufało już 168 tys. żeglarzy. Co zbudowano z kosmicznego grantu? M.in. funkcję wyznaczania trasy, elementy rozszerzonej rzeczywistości oraz panel ratowniczy SOS z lokalizacją na żywo.
Lato, słońce, woda, łódka…
Wiatr wypełnia żagle, szoty i talia są wybrane, lekki przechył na prawą burtę, kierunek: Sztynort. Nagle jeden z członków załogi czuje się słabo, traci przytomność. Kapitan dzwoni na numer alarmowy przez aplikację ŻEGLUJ!. Dyspozytor CKRW MOPR odbiera zgłoszenie i automatycznie otrzymuje lokalizację. Ratownicy płynący z pomocą śledzą ruch użytkownika w czasie rzeczywistym. Funkcjonalność eliminuje najtrudniejszy element akcji: ustalanie położenia osoby potrzebującej pomocy.
– W naszej pracy ważny jest czas – mówi Daniel Borkowski, ratownik MOPR. – Bardzo często dzieje się tak, że osoby wzywające pomocy nie wiedzą, jak precyzyjnie podać miejsce, w którym aktualnie się znajdują. Tradycyjna lokalizacja polega na zebraniu konkretnych informacji od poszkodowanego. Dyspozytor skrzętnie przeprowadza wywiad, zadając pytania, gdzie poszkodowani się znajdują, w którą stronę płynęli, co mijali po drodze, itp. Jezioro to nie miasto, w którym są ulice i numery domów, gdzie też czasem dochodzi do problemów lokalizacyjnych. Niewątpliwie system, który oznacza nam miejsce na jeziorze i wyświetla je w aplikacji, realnie skraca do minimum czas naszego dotarcia na miejsce.
Co dokładnie aplikacja przekazuje do Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego MOPR? Pozycję i czas z momentu wezwania pomocy, ślad (dryf) przez kolejne 30 minut, ostatnią znaną pozycję i jej czas, jeśli coś stanie się z urządzeniem. Jeśli ktoś zadzwoni na numer ratunkowy z pominięciem aplikacji, dyspozytor może ręcznie wprowadzić zgłoszenie, pod warunkiem że aplikacja ŻEGLUJ! jest włączona na telefonie potrzebującego. Pozycję widzą wyłącznie służby ratunkowe.
– Najprzyjemniejsze były testy tej funkcji – mówi Marcin Gryszko, twórca aplikacji. – Graliśmy w chowanego na jeziorach. Jedna łódka odpływała i wzywała pomoc, druga miała ją odnaleźć. Za pierwszym razem przez pomyłkę popędziliśmy ratować zupełnie innego żeglarza. Też miał włączoną aplikację. Druga próba była już bezbłędna.
Mapa zagrożeń i współpraca z MOPR
Kolejną funkcją wspierającą bezpieczeństwo na wodzie jest możliwość oznaczenia niebezpiecznych miejsc przez użytkowników aplikacji. Co zgłaszają żeglarze? Czasem piszą krótko: płytko 30 cm, płycizna, mielizna, kamienie, glony (mogą wkręcić się w silnik), sieci rybackie, tyczki wędkarskie. Czasem dokładniej: podbija miecz wysunięty do połowy, z prawej strony kanału wpływając do portu.
Na ekranie widzimy również, kto i kiedy dodał informację o przeszkodzie. MOPR weryfikuje wiele z tych miejsc, co jest widoczne w aplikacji. Jeśli nie zostały zbadane przez ratowników, pozostali użytkownicy mogą dać znać, czy problem wciąż występuje, czy nie. W ten sposób cała żeglarska społeczność może być zaangażowana w budowanie bezpieczeństwa na jeziorach.
– Zgłoszenia o niebezpieczeństwie znajdują się w różnych miejscach, nawet tych, które mają 30 m głębokości – mówi Daniel Borkowski. – Z reguły jest to przypadkowe oznaczenie, ale bywają różne przypadki. Zazwyczaj wracając z działań, staramy się weryfikować takie miejsca i potwierdzać lub negować występowanie zagrożenia. Inaczej ma się sprawa, jeśli zgłoszona przeszkoda jest w bliskim sąsiedztwie mielizny, która jest oznaczona. Wtedy bezwzględnie musimy wykluczyć, czy zagrożenie występuje, więc wypływamy na rejsy patrolowe z zadaniem weryfikacji takich miejsc.
Przeszkód zgłoszono dotąd 7760. MOPR zweryfikował blisko 1900: część potwierdził, część usunął jako nieaktualne. To naturalny efekt działania żywej, aktualizowanej na bieżąco mapy zagrożeń.
– Było kilka smaczków, które zaciekawiły nas jako zgłoszone miejsca niebezpieczne – mówi Daniel Borkowski. – Przykładem może być zgłoszenie z opisem „metalowy element unoszący się tuż pod powierzchnią wody”. Pierwsza weryfikacja niestety nie ujawniła zagrożenia. Jednak to zgłoszenie nie dawało nam spokoju. Postanowiliśmy sprawdzić je jeszcze raz. Okazało się, że metalowym elementem było nic innego jak… top masztu zatopionej żaglówki. Udało się to zweryfikować dopiero po zanurkowaniu.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez