Kanał Mazurski: Zamiast statków pływają po nim kaczki
2025-04-02 10:12:00(ost. akt: 2025-04-02 10:28:13)
— Od kilkudziesięciu lat nie ma tu już pruskich ewangelików, nigdy nie było rzymskich katolików. Na krańcu świata, zamieszkali sami Ukraińcy — napisał o Bajorach Paweł Smoleński w swojej książce "Syrop z piołunu". Miro Sycz, pewnie by się z tym nie zgodził, bo zawsze powtarzał, że to nie jest kraniec, ale początek wolnego świata. Dodajmy jeszcze, że rzymscy katolicy do 1525 roku tam jednak byli.
Tak czy inaczej po II wojnie Klein Bajohren były puste, podobnie jak Gross Bajohren. Nikt z własnej woli nie chciał tu mieszkać. I nic dziwnego, do granicy jest stąd nie więcej jak 6 kilometrów. Więc tam, podobnie jak do innych nadgranicznych ws,i zwieziono w 1947 roku Ukraińców z Akcji 'Wisła". Oni nie mieli prawa wyboru.
W okolicy mieszkało jednak trochę polskich osadników. — Gdy ich przywieźli w 1947 roku w czworakach nie było okien, a ziemia była nieobsiana. Jeśli jakiś sąsiad z oddali coś dał, to było. Jak nie dał, to nie było, tylko jagody w lesie i grzyby. Dawali ci, którzy przyszli z Wileńszczyzny i od dzisiejszej Białorusi — pisze wspomniany już Paweł Smoleński.
W każdym razie choć Ukraińcy nie mogli stanowić więcej iż 10% mieszkańców wsi, gromady (gminy) i powiatu to w pasie przygranicznym nikt tego nikt przestrzegał. W efekcie w powiecie węgorzewskim było ich w 1947 roku około 40%.
W większości byli to grekokatolicy, Komuniści zlikwidowali jednak struktury cerkiewne. Również po 1956 roku nie pozwoli na jej odnowienie. Z trudem godzili się tylko na odprawianie mszy greckokatolickich. Niestety także wielu księży rzymskokatolickich sprzyjało tej polityce. W drugiej połowie klat 50tych na północy ówczesnego województwa warmińsko-mazurskiego księża greckokatoliccy zaczęli odprawiać msze dla Ukraińców. Między innymi zamieszkałych w okolicy Asun i Mołtajn w powiecie kętrzyńskim, gdzie trafił ksiądz Włodzimierz Boziuk, który jednak szybko przeniósł się do Bajor.
— Na stanowisko ks. Boziuka wpłynęły także prawdopodobnie jego relacje z proboszczem rzymskokatolickim w Mołtajnach, gdzie odbywały się nabożeństwa. Początkowo wprawdzie ich współpraca przebiegała bezkonfliktowo, jednak z czasem zaczęły się pojawiać coraz poważniejsze zgrzyty. Ich kulminacją był skandal wywołany w połowie listopada 1959 r. przez łacińskiego kapłana, który po śmierci jednej z parafianek nie chciał zezwolić na odprawienie przez ks. Boziuka ceremonii pogrzebowej i zamknął przed konduktem kościół — pisze Igor Hałagida w tekście "Greckokatolicki kapłan ks. Włodzimierz Boziuk (1913-1969) i jego skomplikowane losy w PRL".
Początkowo ukraińscy katolicy modlili się przed niewielką kapliczką zbudowaną we wsi własnymi siłami. Na początku lat 70 wspólnota kupiła podniszczone „czworaki”, które zamienili w kameralną
cerkiewkę. W parafii posługiwało dwóch dzisiejszych biskupów Kościoła greckokatolickiego: biskup Piotr Kryk oraz biskup Włodzimierz Juszczak.
cerkiewkę. W parafii posługiwało dwóch dzisiejszych biskupów Kościoła greckokatolickiego: biskup Piotr Kryk oraz biskup Włodzimierz Juszczak.
Bajory leżą na szlaku Kanału Mazurskiego, który zaczyna się w Mamerkach nad jeziorem Mamry, a kończy mostem przy granicy, w Brzeźnicy.
Kanał miał połączyć Wielkie Jeziora Mazurskie z Morzem Bałtyckim i służyć do transportu towarów. Prace ruszyły w kwietniu 1911 roku i potem z przerwami kontynuowano je aż do 1941 roku i koniec końców ich nie skończono. Kanał był już wtedy wypełniony wodą. Po stronie polskiej kanał ma nieco ponad 20 km długości, po rosyjskiej nieco ponad 30 km.
Podstawowym problemem z jakim musieli zmierzyć się budowniczowie, to różnica poziomów. Mamry leżą 116 metrów na poziomem morza. Łyna, w miejscu gdzie w obwodzie królewieckim wpada do niej kanał to tylko 5 metrów. Problem rozwiązano przy pomocy śluz, z których 5 pozostało po polskiej stronie w: Leśniewie Górnym, Leśniewie Dolnym, Guji, Bajorach Małych i w Brzeźnicy. Ich budowę przerwano w różnym stopniu zaawansowania: w Leśniewie Górnym w 80%, w Leśniewie Dolnym w 55%, w Gui w 100%, w Bajorach Małych w 90%, w Brzeźnicy w 60%.
— Godne uwagi są śluzy o wymiarach (w projekcie) dostosowanych do wymiarów jednostek, które w przyszłości miały poruszać się po kanale (45 m długości i 6,5 szerokości). Krótko przed rozpoczęciem pierwszej śluzy zmieniono te gabaryty na koszt zainteresowanych i dostosowano szerokość śluz do łodzi o szerokości 7,5 m — pisze Krzysztof Stachowski w książce "Kanał Mazurski. Monografia nieukończonej drogi wodnej".
Kanał zaprojektowano tak, aby mogły w nim pływać statki o wyporności do 240 ton. Poprowadzony został głównie w specjalnych nasypach lub sztucznych wykopach. Wyjątkiem jest 3-kilometrowy odcinek po jeziorze Rydzówka.
Po drugiej wojnie kanałem nikt się specjalnie nie interesował, tym bardziej, że przecięła go granica. W 1958 Polacy spotkali się z sowietami, by ustalić czy strony mają wobec niego jakieś plany. — Wymiana poglądów między obydwiema delegacjami wykazała, że Kanał Mazurski w obecnym okresie nie przedstawia dla obu stron znaczenia przewozowego. Delegacje uzgodniły, że nie zachodzi obecnie potrzeba wykańczać budowli po stronie polskiej jak również odbudowywać stopni wodnych na terytorium ZSRR. Istniejące budowle należy pieczołowicie konserwować — takie były ustalenia, które cytuję za wspomnianym Krzysztofem Stachowskim.
Już nie samej śluzie, ale leżącej 370 od niej grobli w latach 80tych zagrozili miejscowi mieszkańcy, którym zamarzyły się ryby, więc ją rozkopali. W efekcie między śluzą a Bajorami Małymi kanał się wysuszył, co zmieniono dopiero w latach 90 ubiegłego wieku.
W okolicy wsi znajduje się liczący 216 hektrów Rezerwat Bajory. Należy do niego także odcinek Kanału Mazurskiego o długości 7,72 km od granicy państwowej z obwodem królewieckim do drogi leśnej biegnącej na południe od leśniczówki Marszałki. Chroni się tm bobry i ptaki wodo-błotne, których naliczono tam 89 gatunków, w tym pokrzewkę jarzębatą i pokląskwę z "poważniejszych" orlika krzykliwego i czarnego bociana. 500 metrów od granic tego rezerwaty zaczyna się następny, to "Kałeckie Błota", który chroni siedliska lęgowe między innymi bobra europejskiego.
Przez Bajory przebiegała licząca 25 kilometrów linia wąskotorowa Barciany - Nordenbork. W 1945 roku tory po polskiej stronie zabrali sobie Rosjanie.
Bajory Małe leżą 8 kilometrów na północ od Srokowa i 25 kilometrów na północ od Kętrzyna, w powiecie kętrzyskim Po wojnie, do 1946 roku leżały w powiecie gierdawskim. W miarę, jak Rosjanie przesuwali w 1945 roku granicę na południe stolicą były kolejno Gierdawy (teraz Żelaznodorożnnyj, Nordenbork (Kryłowo) i na koniec w Skandawie, która już została po naszej stronie.
A kogo ciekawią te tereny to zachęcam do lektury tej fascynującej książki Wojciecha Marka Darskiego "W stronę Niziny Staropruskiej: wędrówki po gminie Srokowo":
Igor Hrywna
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez