Przeżył 80 lat z kulą w głowie

2025-04-04 07:42:00(ost. akt: 2025-04-04 07:48:26)
Jerutki to piękna wieś, leżąca przy jeziorze Marksoby, 10 kilometrów od Szczytna. Stoi tam przecudnej urody kościół z 1734 roku, kiedyś ewangelicki, teraz katolicki.


Zachowała się tam, choć w kiepskim stanie plebania. To na niej według legendy mieli się spotkać królowa Prus Luiza i cesarz Napoleon. Jak w każdej legendzie i w tej jest ziarno prawdy. Królowa Luiza spotkała się z Napoleonem, ale w Tylży. W Jerutkach jednak była. Tyle że nie z Napoleonem, a z mężem i królem Prus Fryderykiem Wilhelmem III.

Z kim i gdzie romansował zatem Napoleon Bonaparte? Ano z polską szlachcianką Marią Walewską. W XVIII wiecznym pałacu w Kamieńcu Suskim koło Iławy razem spędzili kilka upojnych tygodni. Pałac nazywano wschodniopruskim Wersalem. Było w nim tyle pokoi, ile dni w roku. 22 stycznia 1945 roku pałac spalili radzieccy żołnierze.

Napoleon, rzecz jasna, do Prus wyprawił się nie na miłosne harce, ale na wojaczkę z Prusakami i Rosjanami. Kampania napoleońska w Prusach zakończyła się ostatecznie latem 1807 roku podpisaniem pokoju w Tylży.

To tam Napoleon spotkał słynącą z piękności królową Luizę, która swoimi wdziękami próbowała nastawić cesarza Francuzów bardziej przyjaźnie wobec Prus. Otrzymała tam od niego różę. Królowa kokieteryjnie odpowiedziała, że wolałaby, żeby Bonaparte zamiast róży pozostawił Prusom twierdzę w Magdeburgu. — Gdyby król pruski zapukał do pokoju trochę później, być może musiałbym mu zostawić Magdeburg — tak skomentował później tę rozmowę cesarz Francuzów.

W Jerutkach pruska para królewska na pewni zaszła do miejscowego kościoła, gdzie spoglądał na nich z góry anioł chrzcielny, starszy tylko o trzy lata od świątyni, w tamtym czasie bardzo popularny wśród ewangelików.


— Rzeźba anioła chrzcielnego w locie zawieszana była na stropie lub sklepieniu, w miejscu reprezentacyjnym kościoła, między ołtarzem i ambonà. Przy pomocy specjalnego urządzenia
zamontowanego na strychu, na które składało się koło pasowe i przeciwwaga, rzeźba zwisająca na linach do ceremonii chrztu była obniżana do takiej wysokości, aby można było użyć święconej wody znajdujàcej się w misie lub muszli trzymanej przez anioła. W ten sposób sakrament chrztu był widoczny z każdego miejsca w kościele, a po ceremonii rzeźba pod- ciągana była z powrotem do odpowiedniej wysokości, tak aby nie zajmowała wiernym najważniejszej w kościele – zwłaszcza w małych wiejskich kościołach – powierzchni przed ołtarzem — wyjaśnia rolę jaką pełnił Wiesława Chodkowska w tekście "Anioł chrzcielny z Sankt Lorenz" (Zeszyty Naukowe Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku, 2011).

Po wojnie w kościele modlili się ewangelicy, aż świątynia opustoszała. — Świątynię tę planowano w latach 70. rozebrać, przeznaczając materiał rozbiórkowy (!) na wybudowanie we wsi stodoły i obory. Na szczęście kościół ocalał — pisała Iwona Liżewska w Borussii.

Anioł trafił do olsztyńskiego muzeum, potem do konserwacji i wrócił do ewangelików, ale tych z Ostródy.
Wtedy okazało się, że rzeźba skrywa tajemnicę.

— Do zniszczeń rzeźby przyczynić mogły się akty wandalizmu pod koniec II wojny światowej, m.in. fakt, że rzeźba została postrzelona. Podczas prac konserwatorskich natrafiono na niewielki, głęboki
otwór w okolicy skroni anioła. Po wykonaniu zdjęć w promieniowaniu rentgenowskim okazało się, że jest to otwór wlotowy pocisku, który utkwił w drewnie — wyjaśnia Weronika Machowicz-Musiał
w tekście "Anioły chrzcielne – zapomniane skarby kościołów ewangelickich. Na przykładzie rzeźby z Jerutek" (autorka zajmowała się jej konserwacją i restauracją)

Anioł trafił zatem do kościoła ewangelickiego w Ostródzie, a teraz można go podziwiać w muzeum w Ostródzie.


— Nasza parafia wypożyczyła Muzeum W Ostródzie część swoich historycznych zbiorów, które uświetniają ekspozycje muzeum. Szczególnym skarbem jest wyjątkowy i rzadko dziś spotykany anioł chrzcielny z Jerutek. Wiele pokoleń mazurskich ewangelików było w nim ochrzczonych. Cieszymy się, że te ewangelickie akcenty uświetniają obchody 500 lecia reformacji i pokazują szerszej publiczności naszą tożsamość i tradycję. Dziękujemy Muzeum w Ostródzie za dobrą współpracę! — podkreślają ostródzcy ewangelicy.

Warto więc zajrzeć do muzeum w Ostródzie. Ostróda jest też jedynym miastem w warmińsko-mazurskim, które od listopada 2024 roku ma Rondo Reformacji. Propozycja tej nazwy otrzymała największe poparcie w konsultacjach społecznych przeprowadzonych przez Urząd Miejski w Ostródzie.

Igor Hrywna