Znalazł Wikingów na rowerze

2026-01-27 08:46:27(ost. akt: 2026-01-27 09:17:02)
Młody archeolog wsiadł na rower i pojechał nad jezioro. I znalazł tam to, czego inni szukali bezskutecznie od prawie 100 lat. 45 lat temu nad jeziorem Druzno dr Marek Jagodziński odnalazł legendarny port Wikingów, który bywa porównywany do antycznej Troi albo Atlantydy.
W 1981 roku Marek Jagodziński, młody archeolog, wówczas tuż po studiach, podjął pracę w Elblągu i rozpoczął poszukiwania portu Wikingów nad jeziorem Druzno, którego śladów bezskutecznie szukano od końca XIX wieku. W efekcie odkrył Truso, czyli wczesnośredniowieczny ośrodek rzemieślniczo-handlowy, jeden z kilku, które Wikingowie założyli w basenie Morza Bałtyckiego. Odkrycie to było wielkim sukcesem archeologii polskiej.

Aby je znaleźć młody archeolog miał do dyspozycji tylko jedno źródło, relację anglosaskiego żeglarza Wulfstana, dotyczącą jego podróży do Truso w końcu IX wieku. Przystępując do pracy, jeszcze raz przeczytał relację Wulfstana, który dość dokładnie opisał
jak wpłynął na Zalew Estyjski (obecnie Wiślany), i jak wpłynął rzeką Ilfing (dzisiejsza rzeka Elbląg) do jeziora Druzno, nad którego brzegiem znajdowało się Truso. Swoje poszukiwania rozpoczął od wschodniej części jeziora i to był strzał w dziesiątkę.
– Wsiadłem na rower i pojechałem w teren okalający jezioro Druzno od wschodu. Były tam ślady drogi, którą można było przejechać w miejsca, gdzie prowadzono uprawy, nisko położone, częściowo depresyjne poldery. Trafiłem tam wiosną, po deszczu. Rosła ozimina. Chciałem zobaczyć, czy w wyniku prac ornych nie naruszono jakiś nawarstwień kulturowych, przez co na powierzchni mogłyby się znaleźć artefakty. I faktycznie - odkryłem dużą ilość bursztynu, fragmenty naczyń glinianych i kości zwierzęcych – wspomina archeolog.

Potem, przez kolejne prowadzono w tym miejscu badania. – Odkryliśmy ślady po łodziach i ślady regularnej zabudowy w postaci długich domów, charakterystycznych dla budownictwa skandynawskiego. Innym dowodem na to, że mieszkali tu Skandynawowie, były charakterystyczne zapinki równoramienne, zapinki pierścieniowate, zapinki żółwiowate, trójlistne, czy bogato zdobione w stylu skandynawskim grzebienie. W zarysach łodzi znaleźliśmy natomiast szkutnicze nity, których Skandynawowie używali do łączenia poszycia. Odkryliśmy monety arabskie i odważniki – dodaje.

Truso założyli Duńczycy na pograniczu osadnictwa słowiańskiego i bałtyjskiego już w końcu VII wieku. Zamieszkiwali je rzemieślnicy i kupcy. Ta i inne osady (porty) handlowe Wikingów były jego zdaniem ówczesnym przykładem globalizacji. – Mieszkańcy prowadzili w nich taką samą działalność, używali takich samych przedmiotów. Gdybyśmy na przełomie IX i X wieku przypłynęli do każdego z tych portów - stwierdzilibyśmy, że one się w zasadzie niczym od siebie nie różniły. Funkcjonowały tam takie same warsztaty rzemieślnicze, w których obrabiano poroża i kości zwierząt, wytwarzając m.in. grzebienie; były warsztaty jubilerskie, szklarskie czy kowalskie, gdzie powstawały różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku a także broń (groty strzał, groty włóczni, topory oraz miecze). – podkreśla odkrywca Truso.

Marek Jagodziński przypomina też, że istniały plany zbudowania repliki portu. Wykonano nawet konkretne prace związane z zaplanowaniem takiej budowy. Ale kosztorys przekraczał możliwości gminy Elbląg. Zrekonstruowano tylko jeden budynek, który stoi na dziedzińcu elbląskiego muzeum. Z kolei kuźnię i jeszcze jeden budynek zbudowano na początku lat 90 XX w. na dziedzińcu Galerii El.

– W prace nad ewentualną rekonstrukcją Truso musiałby się zaangażować cały region. Ale wcześniej należałoby ocenić, w jaki sposób utrzymać to przedsięwzięcie. Mamy w elbląskim Muzeum Archeologiczno-Historycznym wspaniałą wystawę, pokazująca wyniki badań Truso i wizualizację komputerową. Na razie to musi wystarczyć – dodaje archeolog.

oprac. ih, źródło: PAP

Od trzech lat podczas Dni Elbląga odbywa się Truso Fest, organizowany przez Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu. Festiwal nawiązuje do historii Truso.