Teufels Werder: to tam harcowały diabły

2026-02-10 23:13:47(ost. akt: 2026-02-12 10:30:31)
Teufels Werder kiedyś było pełne nieczystych mocy, które strzegły zakopanych tam skarbów. Można tam było raz w roku zawrzeć pakt z diabłem. Mieszkał tam też olbrzym, którego sprytni Mazurzy spoili okowitą. No i na koniec pojawił się tam Pan Samochodzik.
Zacznijmy jednak sielankowo"

"Wąską cieśniną wypływa żaglówka na przeogromną płaszczyznę Śniardw...Niewyraźną linijką majaczy odległy brzeg, w kilku miejscach horyzont prawie zupełnie zlewa się z wodą albo w ogóle niknie w spowiciu delikatniutkiej mgiełki. Woda opalizuje, połyskuje polami mocno polerowanego srebra. Stadko mew przysiadło, znieruchomiało, jakby i je urzekło poranne słońce.

Aż potem, po tym zapatrzeniu i zasłuchaniu całej natury lekka fala potoczy się przez wodę z łagodnym szumem, zagrają w jej załamaniach słoneczne refleksy. Płachty żagli wydymają się brzuchato, łodzie zrywają do przodu. Złoto miesza się ze srebrem, jak kosztowna zastawa na błękitnym tle wody...

Z prawa znaczy się mocnym konturem lasów Czarcia Wyspa. Dalej brzeg cofa się, aż niknie niemal w osiemnastokilometrowej przestrzeni wodnej...Po tej stronie prychając, posuwa się biały parowiec pasażerskiej żeglugi..."

Tak poetycko wypłynięcie z Bełdan na Śniardwy opisał przed ponad 50 laty Eugeniusz Paukszta w książce "Warmi i Mazury".

Owa Czarcia Wyspa to Czarci Ostrów (niem. Teufels Werder), który leży dokładnie na przeciwko wsi Niedźwiedzi Róg, jakieś 15 kilometrów od Pisza z jednej a Rucianego Nidy z drugiej strony. A obok jeszcze mamy na dokładkę Wyspę Pajęczą. Leży jakieś 1,5 kilometra od brzegu i ma 350 m długość i 200 szerokości.

"O podaniach, związanych z Czarcią Wyspą na jeziorze Śniardwy, G. Ch. Pisanski w roku 1794 podaje, co następuje: Pospólstwo w całej tamecznej okolicy utrzymuje, że nazwa wyspy pochodzi od często ukazujących się tam widm. Tamże potrafią przytoczyć niezliczone opowieści i bajki o diabelskich poczwarach, ukazujących się bądź pod postacią lwa, bądź też czarnego psa, lub jakąś inną. Sieją one postrach wśród ludzi. Nieszczęście miało zaś często spotykać rybaków, którym rwały się sieci. Ukazywać się im wielkie skarby i opowiadali też tego rodzaju inne historyjki." - pisał Max P. Toppen w swoich "Wierzeniach mazurskich".

Te legendy wzięły się zapewne stąd, że wyspa niegdyś była miejscem kultu zamieszkujących tu plemion – Galindów. Na wyspie znajdowały się usypane przez nich kurhany i znajdowano tam pozostałości po grobach popielnicowych ze szczątkami ludzkimi.

Czarcia Wyspa posłużyła też za tytuł zbioru "Czarci ostrów. Wielki zbiór podań ludowych z Mazur", które zebrał, przełożył i opracował Jerzy Marek Łapo. Znajdują się w nim trzy opowieści o Czarcim Ostrowie.


Mi najbardziej przypadła do gustu ta o trzech młodzieńcach, którzy wybrali się tam łódką. Okazało się, że mieszkał tam olbrzym, którego ciało pokryte było "ognistorudymi włosami, a jego straszne oczy błyszczały na zielono" a zamiast paznokci miał pazury.

Olbrzym uwięził ich w chacie, ci jednak mieli podwójne szczęście. Po pierwsze po dużej ilości zjedzonych ryb bolał go brzuch, po drugie przybysze mieli ze sobą gorzałę, która dali mu do wypicia. "Gdy to uczynił zrobiło mu się lepiej i już mniej okrutnie spojrzał na młodych ludzi" - czytamy w "Czarcim Ostrowie" i w końcu puścił ich żywymi.

Wiele lat później Czarci Ostrów odkrył sam Fryderyk II Wielki, który nakazał ufortyfikować wyspę, co stało się w latach 1785-1786. W sześciu miejscach urządzono szańce pod armaty, a całość dodatkowo otoczono wałem. Postawiono spichlerze na żywność i koszary, piekarnia i pralnia.

plan

Wszystko to poszło w ruinację, kiedy w 1843 roku zapadła decyzja o budowie w Giżycku Twierdzy Boyen.

Magazyny rozebrano i przeniesiono na teren nowo powstającej twierdzy. Reszta popadła z czasem w ruinację. Do dzisiaj pozostały już tylko resztki fundamentów i wały obronne.

W 2004 roku Wojewódzki Konserwator Zabytków w Olsztynie wpisał pozostałości fortu do rejestru zabytków, co niestety nie uchroniło ich od dalszej degradacji.

Legendy o skarbach musiały też obić się o uszy Zbigniewowi Nienackiemu, twórcy "Pana Samochodzika", który między innymi tam umieścił tam akcję swojej książki "Pan Samochodzik i Niewidzialni z (1977)". To historia skarbu, który miał tam ukryć Anna von Dobeneck a która przed śmiercią wyjawiła swoją tajemnicę i powiedziała wnukowi gdzie jest ukryty skarb.A walkę o niego musiał Pan samochodzik stoczyć z wspomnianymi "Niewidzialnymi".

O forcie i legendach słyszeli też zapewne twórca strony "Fort Lyck", poświęconej między innymi muzyce dark.

Wyspę dobrze widać z Niedźwiedziego Rogu (Bärenwinkel), choć ku lepszej widoczności nieodzowna jest lornetka lub inny, poprawiający oko, sprzęt.

Igor Hrywna