U Andersa wszystko będzie po nowemu

2026-02-15 12:00:00(ost. akt: 2026-02-16 11:50:05)
Mazurskie Rudczany zanim zaczęło żyć z wody przez lata utrzymywało się z drewna. Bo przecież miasteczko otaczają nie tylko jeziora, ale przede wszystkim puszczańskie lasy. Dzisiaj żaglówek już jednak nie robi się drewna, więc żeglarze przypłyną już niedługo tutaj łodziami zrobionymi z tworzyw sztucznych.
Jeżeli Anders to pierwsze skojarzenie jest oczywiste: generał Władysław Anders, ale w tym przypadku nie o tego Andersa idzie, ale o Richarda Andersa (1856-1934), który w Rudczanach kupił niewielki tartak i go rozbudował. A z czasem zbudował na Mazurach drewniane imperium.

Tartaków było 5, ale jak wiadomo król może być tylko jeden. A był nim Richard Anders (1856-1934), który około 1900 roku kupił w Rudczanach niewielki tartak. Szybko go rozbudował i zapełnił szwedzkimi maszynami. Kolejny postawił w podostródzkich Starych Jabłonkach a wraz z nim pałacyk, który teraz to Hotel Anders. Po jego śmierci interes przejęli jego synowie.

Po zdobyciu Rudczan Rosjanie podpalili wieś. Wyjaśnijmy przy okazji, że tak Mazurzy
Mazurzy a po nich Niemcy nazywali póżniejsze Ruciane. Wieś do 1938 roku nazywała się Rudczanny , potem do 1945 Niedersee. Potem Ruciane połączono z Nidą i od 1966 roku jest to miasto.

— Moje wrażenia z pierwszego pobytu w Rucianem - to oszałamiająca cisza, zupełna pustka, nie spotykana w żadnej z dotychczas poznanych miejscowości na tych terenach...Chociaż zniszczenia wojenne ominęły Ruciane, zniszczenia spowodowane przez pożary już po przejściu frontu były tu bardzo duże. Spłonęła szkoła, około 50% budynków mieszkalnych i jeden dom wczasowy — wspominał swój pobyt w Rucianem w lipcu 1945 roku Bronisław Adamczewski. Oczywiście nie mógł napisać, kto te pożary po wojnie wzniecał, ale przecież trudno było się tego nie domyśleć. Więc aż dziw, że cenzura tego nie wychwyciła, bo książkę w której zamieszczono te wspomnienie wydano w 1970 roku (Pisz. Z dziejów miasta i powiatu).

— Tartak Andersa spotkał ten sam los, który spotkał większość zakładów przemysłowych regionu po wkroczeniu wojsk radzieckich, tj. jego wyposażenie techniczne zostało zabrane i wywiezione w głąb ZSRR — pisze Adam Płoski w opracowaniu "Tartak w Rucianem-Nidzie. Kwerenda historyczna".

Produkcję wznowiono w nim dopiero w 1952 roku. W 1999 r. tartak został sprywatyzowany, co jak się okazało stanowiło dla niego wyrok śmierci. Prywatnie właściciele nie dawali sobie rady. Koniec końców sąd upadłości ostatniego właściciela tartaku, a budynek i ziemię wraz z linią brzegową Guzianka Duża w 2024 roku nabyła gmina Ruciane-Nida. W sumie to 14 hektarów gruntu.

I wtedy zgodnie z trendem woda zastąpiła drewno. W lipcu 2025 roku w warmińsko-mazurskim Urzędzie Marszałkowskim podpisano umowę o dofinansowaniu inwestycji, która na pewno ucieszyła żeglujących po Wielkich Jeziorach Mazurskich. W miejscu tartaku władze Rucianego umyśliły sobie bowiem jedna z największych marin na Mazurach, nowoczesny port żeglarski.

– Dla mnie, jako żeglarza, budowa portu w Rucianem-Nidzie to bardzo ciekawy projekt, z którego bardzo się cieszę. Nasz region jest pełen uroku, a przede wszystkim bogaty w przyrodę i wspaniałych mieszkańców. To sprawia, że jesteśmy miejscem wypoczynku dla setek tysięcy turystów rocznie. Inwestycje w turystykę są zatem jednym z priorytetowych zadań samorządu województwa. – powiedział wtedy marszałek województwa Marcin Kuchciński.


Teraz, w lutym 2026 roku przyszedł czas na kolejny krok. Burmistrz Rucianego-Nida ogłosił właśnie przetarg na budowę mariny a przy okazji także infrastruktury na brzegu jeziora Guzianka Wielka. Będzie to jedna z największych przystani żeglarskich na Mazurach z basenem portowym, pływającymi pomostami, hangarem i kapitanatem.

Prace budowlane mają rozpocząć się jeszcze w 2026 roku, a skończyć w ciągu 2 lat od podpisania umowy. W porcie pomieści się 130-1500 jachtów i łodzi. Całkowita wartość projektu to ponad 34,6 mln zł, z czego dofinansowanie wynosi blisko 18 mln zł, w tym prawie 17 mln zł ze środków pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz blisko 1 mln zł ze środków budżetu państwa.

Igor Hrywna