Krzyżacy: menedżerowie z misją chrystianizacji

2010-09-28 09:02:00(ost. akt: 2012-07-17 22:09:21)
Inscenizację bitwy pod Grunwaldem ma obejrzeć, według szacunków organizatorów, nawet dwieście tysięcy osób

Inscenizację bitwy pod Grunwaldem ma obejrzeć, według szacunków organizatorów, nawet dwieście tysięcy osób

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Przez Krzyżaków przepadł naród Prusów. Ale na ich ziemiach zakon zbudował jedno z najnowocześniejszych państw średniowiecznej Europy. Jego ślady po dziś dzień dominują w krajobrazie kulturowym, w którym żyjemy.
Na obchodach 600-lecia bitwy pod Grunwaldem w 2010 roku wielki mistrz zakonu krzyżackiego, biskup Bruno Platter w białym płaszczu z czarnym krzyżem stał obok prezydentów Polski i Litwy. Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia.

Wcześniej wielki mistrz uczestniczył w sesji naukowej na uniwersytecie, a na granicy Warmii odsłonił kamień poświęcony pierwszemu biskupowi warmińskiemu, Krzyżakowi Anzelmowi.

— Konfrontacja na miecze i broń ustępuje dialogowi i transgranicznym spotkaniom — tak o zmianie postrzegania polsko-krzyżackiego konfliktu sprzed wieków mówił pod Grunwaldem biskup Platter. Dostał wielkie brawa.

Chociaż potem odbyła się bitwa, podczas której, według starego, sienkiewiczowskiego wzoru, dla Krzyżaków zarezerwowano role wyłącznie czarnych charakterów, zmiana tonu była widoczna.

Pierwsze europejskie pieniądze


— Warto skorzystać z okazji i podkreślić cywilizacyjną rolę, jaką na naszych ziemiach pełnili Krzyżacy. Nie tylko zresztą zakon, ale ludzie, którzy z nim przybyli: koloniści, budowniczy... To spowodowało otwarcie tych ziem na Zachód. Można powiedzieć, że wraz z zakonem napłynęły tu pierwsze duże europejskie pieniądze. I nie zostały zmarnowane. Układ miast, drogi — to wszystko pozostało do dzisiejszych czasów — tak po grunwaldzkich uroczystościach mówił profesor Stanisław Achremczyk, dyrektor Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie.

— Historii na pewno nie możemy zmienić, a fakty historyczne też poddawane będą różnym interpretacjom. Jesteśmy jednak na tym etapie naszej historii, że zamiast utrwalać negatywne resentymenty, powinniśmy raczej szukać rozwiązań pozytywnych.

Trzeba pamiętać, że dzięki cywilizacyjnej działalności Krzyżaków w XIV wieku Prusy, obok Niderlandów, należały do najbardziej rozwiniętych prowincji Europy — mówi Kazimierz Brakoniecki, pisarz i współzałożyciel Stowarzyszenia Kulturowego Borussia. W 1998 roku, w głównej obecnie siedzibie zakonu krzyżackiego, we Wiedniu, Brakoniecki pokazywał swoją „Atlandytę Północy“, wystawę fotografii dawnych Prus Wschodnich. Dziś stawia tezę, że dla XIV-wiecznej Polski większą korzyścią byłaby unia polsko-krzyżacka, niż polsko-litewska.


Teza bardzo dyskusyjna, ale faktem jest, że (według pracy profesorów Gerarda Labudy i Mariana Biskupa „Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach“) tylko do 1310 roku w Prusach i na Ziemi Chełmińskiej Krzyżacy lokowali 116 wsi, istniejących już, ale też zupełnie nowych. W pierwszym okresie budowania państwa zakonnego ruszyło też osadnictwo miejskie. Prawa otrzymały wtedy Kwidzyn (1236), Elbląg (1237,1246), Braniewo (1280), Malbork (1286), Pasłęk (1297).

Zamki z czerwonej cegły


Po przełamaniu oporu plemion pruskich i umocnieniu państwa, w wieku XIV, Krzyżacy budowali szczególnie intensywnie. Na przykład układ miejscowości w dzisiejszym powiecie ostródzkim niemal dosłownie odzwierciedla plan zakonnej kolonizacji. I wszystko to powstało w sto lat. Dąbrówno, w którym przed grunwaldzką bitwą zatrzymał się król Władysław Jagiełło, w 1316 roku było ledwie peryferyjną strażnicą.
Na zajmowanych przez siebie ziemiach (Prusy, Ziemia Chełmińska, Pomorze) samych zamków Krzyżacy postawili około 150.

— Sprawność organizacyjna, szybkość, skala budowy państwa krzyżackiego, to, co po nim zostało: zamki, kościoły, jak najbardziej zasługują na nasz podziw. A wszystkiego tego dokonał zakon liczący około 500 braci. I to w czasach, kiedy właściwie nie było dróg. Krzyżacy nie zbudowali zamków własnymi rękami. Dziś powiedzielibyśmy, że dokonali tego, bo byli dobrymi menedżerami. — mówi Mirosław Garniec, który (patrz książka „Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach“) obfotografował i opisał większość krzyżackich zamków i ruin. Najbardziej znany jest oczywiście zamek w Malborku, największa zachowana gotycka budowla w Europie. Podobno podczas jego budowy wyzbierano wszystkie kamienie w promieniu 30 kilometrów.

— Krzyżacy założyli miasta, drogi. Ich zamki z czerwonej cegły były budowane tak gęsto, że zdominowały krajobraz kulturowy. To, że na naszych ziemiach tak długo panował wtedy gotyk, wpłynęło również na to, że tak pięknie rozwinął się potem neogotyk — dodaje Małgorzata Jackiewicz-Garniec, dyrektorka BWA w Olsztynie, współautorka książki o krzyżackich zamkach.

Prusowie stracili wszystko


Po Grunwaldzie, a zwłaszcza II pokoju toruńskim w 1466 roku, krzyżacka kolonizacja zwolniła tempo. Największe miasto we wschodniej części ich państwa, Ełk, prawa miejskie uzyskało dopiero w 1445 roku. Osadnicy pochodzili z Polski (Ziemi Chełmińskiej, Pomorza, Mazowsza), także Litwy. Przybysze z Niemiec (także Holandii i Francji) dominowali w miastach.

To Krzyżacy stworzyli podstawy późniejszej groźnej potęgi Prus. Po sekularyzacji i hołdzie pruskim w 1525 były one jeszcze polskim lennem, ale już w połowie XVII wieku ostatecznie uniezależniły się od Rzeczpospolitej.

— Pamiętajmy, że oficjalną misją Krzyżaków była chrystianizacja Prus. To oznaczało oczywiście przyłączenie do cywilizacji zachodniej, chrześcijańskiej. Nie rozpatrujemy aspektu moralnego tej chrystianizacji, zwłaszcza według naszych dzisiejszych norm. Prusy były ziemią niczyją i każdy mógł ją zawłaszczyć. Ale tu się pojawia aspekt polityczny krzyżackich podbojów. To był zabór, agresja. Po wykonaniu zadania, dla którego sprowadził Krzyżaków Konrad Mazowiecki: koniec, do widzenia. To było w polskim interesie już od czasów Łokietka — doktor Jerzy Sikorski, doceniając materialne dziedzictwo, zwraca uwagę, że ocena Krzyżaków nigdy nie będzie jednoznaczna. I nie chodzi tylko o Polskę, która pod Grunwaldem i potem, podczas wojny trzynastoletniej, musiała siłą odzyskiwać to, co zagarnął zakon.

Po Prusach (Bartach, Galindach, Sasinach i innych), których liczbę przed przybyciem Krzyżaków profesorowie Labuda i Biskup oszacowali na 137 tysięcy osób, pozostały tylko lokalne nazwy i około 1800 słów. Dla nich „cywilizacyjna misja“ Krzyżaków oznaczała utratę wszystkiego.

Stanisław Brzozowski
s.brzozowski@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. DRWAL #206706 | 83.9.*.* 21 lut 2011 07:43

    Nie długo wszyscy biskupi katoliccy będą nosić białe płaszcze z czarnymi krzyżami , a może nawet i ........ .

    odpowiedz na ten komentarz

  2. mazur #87032 | 91.146.*.* 27 paź 2010 17:16

    zaiste wspaniała była ta krzyżacka chrystianizacja , która plemionom pruskim przyniosła pożogę i śmierć a i Polakom też nie skąpili swojego chrześcijańskiego miłosierdzia

    odpowiedz na ten komentarz

  3. Bernardsohn #63730 | 83.12.*.* 28 wrz 2010 09:45

    Co to za poprawnie polityczne brednie. "Krzyżacy stworzyli NAM nowoczesne państwo" ? Jakim "nam" ? To że dzisiaj z tego korzystamy jest efektem "zbiegu historycznych okoliczności" Państwo może nowoczesne ale tylko w obszarze "technokracji", przy czym słowo to jest mocno na wyrost. Ekstermincja plemion pruskich, grabież Pomorza, rzeż Gdańska, oczernianie Polski na Zachodzie. Nie ma co... fajni z nich byli menadżerowie hm...Ciekawe czy za 500 lat o Adolfie Hitlerze też będą pisać, że był takim "menadżerem" a że jakiś Żydów trochę wytłukł to mniejsza z tym...

    odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)