-
To już ostatnia, piąta część mojego rowerowania z Rucianego przez Wierzbę, Popielno i Wejsuny. W czwartej części napisałem trochę o ewangelickich Wejsunach. Teraz zachęcam do poczytania o pięknej miłości, która połączyła Eugeniusza i Hejdę.
-
Na Mazurach na palcach jednej już chyba ręki można policzyć czynne ewangelickie kościoły. Jeden z nich znajduje się w Wejsunach. Pierwsze dziecko ochrzczone tam w 1909 roku dziecko miało na nazwisko Dembowski, a rodzice dali mu na imię Willi. Kilkadziesiąt lat później wierni nocowali w nocy z kosami i młotami, bo bali się, że zabiorą im ich świątynię.
-
-
Mieszkańcy Olsztyna, o turystach już nawet nie wspominając, mogą mieć spory problem ze znalezieniem tej świątyni. A przecież wielu z nich nie raz obok niej przechodziło. Ale mało kto wie, jak wygląda w środku. Teraz możecie to zobaczyć u nas.
-
W mojej prywatnej klasyfikacji to jeden z najbardziej klimatycznych kościołów na Mazurach i Warmii. To też chyba jedyna w naszym regionie świątynia, w której uhonorowano konia.